Airbnb od grudnia na lepszych warunkach. Facebook na cenzurowanym

Serwis Airbnb jeszcze przed Bożym Narodzeniem wprowadzi zmiany zażądane przez KE, w tym jasne ceny. Komisja oczekuje, że do końca roku do unijnego prawa dostosuje się też Facebook. W przeciwnym razie czekają go sankcje.

Airbnb to popularny portal, umożliwiający turystom wynajmem mieszkań lub pokoi na wakacje. Działa, podobnie jak Uber, pośrednicząc pomiędzy prywatnymi (lub nie, ale o tym za chwilę) właścicielami lokali a najemcami. Wraz z popularnością serwisu, bo Airbnb ma już w swojej bazie ponad 4 mln lokali i 150 mln użytkowników, na jaw zaczęły wychodzić nieprawidłowości w jego funkcjonowaniu, przynajmniej na rynku UE.

Komisja Europejska postanowiła to zmienić

– Usługi online zrewolucjonizowały sposób, w jaki podróżujemy, szukamy zakwaterowania i spędzamy nasze wakacje. W UE nie ma co prawda osobnych przepisów dla firm działających w sieci, uważamy jednak, że nasi konsumenci powinni być na równi chronieni w realu i w internecie. Dlatego wezwaliśmy firmy świadczące usługi online dla europejskich konsumentów, żeby dostosowały się do unijnego prawa – powiedziała w czwartek (20.09.2018), podczas konferencji prasowej w Brukseli, komisarz UE ds. sprawiedliwości, konsumentów i równouprawnienia Vera Jourova.

Jasne ceny i warunki

Jak poinformowała Jourova, portal Airbnb jeszcze w grudniu tego roku wprowadzi na swoich stronach zmiany. Przede wszystkim te dotyczące większej przejrzystości cenowej.

Screenshot Airbnb Unterkünfte in Berlin

Z serwisu korzysta też wielu turystów przyjeżdżających do Berlina

Dotychczas użytkownik szukający wakacyjnego lokum widział jedynie cenę jego wynajmu w przeliczeniu za noc. W trakcie rezerwacji nierzadko okazywało się jednak, że do pierwotnej ceny najmu dochodziły dodatkowe, dotąd ukryte koszty, w tym opłata manipulacyjna potrącana przez Airbnb, podatek klimatyczny czy opłaty za sprzątanie. Teraz Airbnb będzie zamieszczać na stronie ostateczną cenę najmu, a w przypadku kiedy będzie to niemożliwe (bo np. wysokość opłaty klimatycznej się zmienia) informację o tym, że końcowa kwota może być wyższa.

Serwis będzie także jasno informował najemców, czy właścicielem mieszkania jest prywatna osoba czy też firma, specjalizująca się w wynajmie nieruchomości. Jak dotąd nie było to jasno określone. Tymczasem ma to znaczenie zarówno pod kątem czysto personalnym, bo turyści często wolą wynająć mieszkanie od lokalnych mieszkańców, wierząc że da im to poczucie większej autentyczności pobytu, jak i pod kątem prawnym – inne przepisy konsumenckie obowiązują, gdy umowę zawiera się z agencją nieruchomości, a inne w przypadku osób prywatnych.

Zmienią się także zasady anulowania rezerwacji. Jak dotąd Airbnb mógł zerwać umowę lub zmienić jej warunki bez podania klientowi przyczyny. Teraz serwis będzie musiał wcześniej informować klientów o ewentualnych zmianach oraz dać im możliwość ewentualnego domagania się rekompensaty, jeśli np. popsuje im to wyjazd. Ponadto Airbnb zagwarantuje unijnym konsumentom możliwość dochodzenia swoich praw, także przed sądem, w tym możliwość złożenia pozwu przeciwko właścicielowi lokalu w przypadku, gdy narazi on gości na straty np. nie zapewniając im odpowiednich warunków pobytu. Dzięki nowym regulacjom, konsumenci będą mogli złożyć skargę na wynajmującego lub sam serwis Airbnb przed sądem w swoim kraju członkowskim.

Vera Jourova EU-Kommissarin für Justiz, Verbraucherschutz und Gleichstellung

Komisarz Vera Jourova o przepychankach z Facebookiem: „Tracę już cierpliwość. To trwa za długo”

– Już osoby wyjeżdżające w tym roku na święta Bożego Narodzenia powinny móc korzystać z Airbnb na korzystniejszych warunkach – mówi komisarz Jourova.

Na celowniku: Facebook

Ale Airbnb to nie jedyny portal internetowy, który podpadł Komisji. Na celowniku Komisji Europejskiej jest też Facebook. Urzędnicy zarzucają portalowi, że wprowadza w błąd swoich użytkowników informując, że ich dane personalne oraz wpisy wykorzystywane są przez serwis tylko w celu poprawy jego funkcjonowania, tymczasem w rzeczywistości firma wykorzystuje je w celach reklamowych.

– Internauci także często nie zdają sobie sprawy z tego, że Facebook ma prawa do naszych zdjęć i treści, które opublikujemy na stronach serwisu. I to nawet, jeśli to zdjęcie usuniemy – mówi Jourova – Dlatego oczekujemy, że Facebook będzie jasno i wyraźnie informował użytkowników do czego i jak wykorzystuje ich dane i wizerunek, i że nie będzie już ich wprowadzał w błąd. Firma zapewnia, że wszystkie zmiany wprowadzi do końca roku, ale ja tracę już cierpliwość. To trwa za długo.

Komisarz zapowiedziała, że jeśli Facebook nie dostosuje się do prawa UE, portal czekają sankcje. O rodzaju i wysokości ewentualnych kar zadecydują urzędy zajmujące się ochroną praw konsumentów w krajach członkowskich, zarówno na podstawie prawa UE, jak i przepisów krajowych.