Zagadka śmierci wyjaśniona po 70 latach. „Obiecał przyjacielowi”

Z setek stron maszynopisu obozowego kancelisty cudem ocalała tylko jedna. Zawierała opis śmierci zaginionego jeńca stalagu, szukanego od 70 lat. Kapitalna polsko-niemiecka akcja doprowdziła do rekonstrukcji jego losów.

– Z nieba mi spadasz – słyszę w słuchawce, kiedy telefon Doroty w końcu przestaje być zajęty. – Od rana próbuję skontaktować się z kimś z Uetze (pow. Burgdorf nieopodal Hanoweru), ale nie znam niemieckiego, pomożesz? – mówi na dzień dobry Dorota*. Nieistotne, że znamy się od pół minuty i że to ja do niej dzwonię. Zainteresowała mnie opisana przez nią na Facebooku historia – prawdziwy wyciskacz łez. Na razie nic nie wskazuje na to, że sprawa zaginięcia polskiego jeńca wojennego, wydawałoby się właśnie wyjaśniona, wzbogaci się o kolejne, fascynujące wątki. Na moich oczach. I to przed upływem najbliższych 24 godzin.

Od czego tu zacząć? Może od wiadomości od pani Elżbiety

 „W biurku mojego śp. taty (…) znalazłam paczuszkę ze zdjęciami i nieśmiertelnik kolegi taty, który zginął w czasie wojny. Papiery są datowane na 1942, z Krefeld-Fichtenhain. Ten pan był z moim tatą w stalagu. Wiem, że tata po wojnie szukał jego rodziny w Polsce, ale bez skutku. To parę zdjęć i pism, jakie zostały, ale nie wiem, co z tym zrobić. (…) Jeżeli to, co piszę jest bez znaczenia, to nie oczekuję odpowiedzi, ale spróbować zawsze warto ” – pisze na facebooku 16 czerwca b.r. do stowarzyszenia Rosenthal w Bartoszycach pani Elżbieta, córka Zdzisława Pastuły. Kobieta ma konto na FB od niedawna - „wnuki założyły”. Siedemdziesięciolatka śledzi profil historycznego stowarzyszenia: lubi stare zdjęcia swojej okolicy.

– Sprzątałam w szafie, wie pani jak to jest – tu przesunąć, tam przestawić. I to pudełko z zawiniątkiem znowu trafiło mi w ręce. A że akurat chwilę potem przeglądałam internet i zobaczyłam, że w nieodległym Sępopolu będzie rekonstrukcja historyczna organizowana przez Rosenthal, pomyślałam, że uwolnię się od ciężaru historii przyjaciela mojego taty i im to po prostu przekażę.

– Ręce mi się trzęsły, jak odbierałem od pani Elżbiety te wszystkie osobiste, małe przedmioty, listy, zdjęcia. Ten człowiek codziennie je dotykał, nosił na sercu, czujesz? – mówi Leszek Mackiel ze stowarzyszenia Rosenthal, który spotkał się z córką Zdzisława Pastuły.

Zabiera pamiątki i obiecuje, że zanim wstawi je za szkło, jeszcze raz powalczy o odnalezienie potomków zaginionego Władysława. Pomóc może chyba tylko Dorota Bartoszewicz. Prowadzi wypożyczalnię sprzętu wodnego w Augustowie, a rok temu założyła profil na FB "Ocalić Od Zapomnienia". W każdej wolnej chwili rekonstruuje życiorysy które są prawie nie do odtworzenia. Ze strzępów informacji, na podstawie starych dokumentów, zdjęć i nieśmiertelników.

"Mam po dziadku jedno zdjęcie, jego imię i nazwisko"...

– Wyobraź sobie, wczoraj (22.06) o 10.00 zgłosili się do mnie (Rosenthal, red.) z prośbą o pomoc w odszukaniu krewnych Władysława, a o 13.00 rozmawiałam już z jego wnukiem! – mówi mi podekscytowana Dorota.

„Mam po dziadku jedno zdjęcie, jego imię i nazwisko" – wyksztusił do słuchawki Władysław Kocaj (rocznik 57), wnuk Władysława, notabene dziś wicestarosta powiatu konińskiego, do którego Dorota jak po nitce do kłębka dochodzi po wpisie, jaki mężczyzna parę lat temu umieścił na jednym z forów szukając dziadka.

– Dajesz wiarę?  Po 73. latach potomek poznał losy przodka!  Wyjaśniło się tyle niewiadomych, tyle zagadek!

Historia

Jeńcy Stalagu

W czasie II wojny Niemcy utworzyli około 12 tys. obozów i więzień. Do niewoli trafiło ok 18 mlna ludzi z 30 krajów. To zbiorowe zdjęcie jeńców, prawdopodobnie Stalagu IA-niemieckiego obozu jenieckiego dla podoficerów i szeregowców wojsk lądowych, zlokalizowany w północnej części niem poligonu Stablack, dziś Stabławki i Kamińsk k. Górowa Ił., pow. Bartoszyce. Druga postać od lewej to strażnik.

Historia

Władysław Kocaj

W 1939 Władysław Kocaj został wcielony do 26 pułku piechoty, który uczestniczy w Kampanii Wrześniowej, broniąc Warszawy. 27 września trafił do niewoli niemieckiej, do Stalagu IA-Stablack, nr jeńca – 76641.

Historia

Zdzisław Pastuła

Zdzisław Pastuła, młody policjant, jeszcze przed wojną otrzymał przydział do 49pp w Kołomyi, a w 1939 rzucono go do obrony Warszawy. Trafia do niemieckiej niewoli: Stalag XXA w Malborku, potem Stalag VIJ.

Historia

Pamiątki po przyjacielu

Zdzisław po wojnie próbował odnaleźć rodzinę Władysława. Bezskutecznie, gdyż Kocajowie po wojnie nie mogli wrócić do Chołojowa, bo ten znalazł się poza granicami RP. Również wnuk Zdzisława próbował po latach odszukać Kocajów. I tym razem dokumenty także wróciły do szafy na kolejnych kilka lat.

Historia

"Oddałam kawałek siebie"

„Od śmierci taty te dokumenty były dla mnie pewnym ciężarem, ale jak zjawił się po nie pan Leszek ze stowarzyszenia „Rosenthal“ poczułam, jakbym wyrywała kawałek siebie. Dorastaliśmy w cieniu legendy o Władysławie. Ojciec pamiętał o nim do śmierci” - mówi Elżbieta Stankiewicz, córka Zdzisława (na zdjęciu).

Historia

Nieśmiertelnik Władysława

Wśród pamiątek po Władysławie jest jego nieśmiertelnik. Co ciekawe, Niemcy zabierali Polakom ich nieśmiertelniki i przydzielali obozowe. Władysławowi udało się go zachować. Musiał go ukryć ... bardzo głęboko.

Historia

Zapiski jeńca

Zdzisław z pasją zapisywał wszystko, co go spotykało. Kancelista Oprócz prywatnego dziennika prowadził również obozową buchalterię. To bezcenne źródło informacji o tym, jak na co dzień funkcjonował Stalag.

Historia

Zachowała się jedna strona maszynopisu

Zdzisław Pastuła prowadził dziennik obozowy, gdzie skrzętnie spisywał fakty i wydarzenia, a także losy innych osadzonych. Z ponad trzystustronicowego maszynopisu zachowała się tylko ta kartka. Można mówić o cudzie, bo dokładnie tu Zdzisław dokładnie opisał okoliczności śmierci przyjaciela.

Historia

Ocaleni, zakochani, pobrani

Zdjęcie świeżo zaślubionych państwa Pastułów. Narzeczona Zdzisława służyła w wojskach pomocniczych w Anglii. Młodzi by wziąć ślub dostali trzydniową przepustkę. Zdjęcie zrobiono w Brukseli, prawdopodobnie w 1946.

Historia

Emblemat z literą „P”

Wśród przechowywanych pamiątek po przyjacielu znalazła się typowa naszywka z literą „P”, którą musieli nosić osadzeni w obozach jenieckich Polacy. Pod naszywką prawdopodobnie członek rodziny Władysława Kocaja w mundurze żołnierza Legionów Piłsudskiego.

Historia

Kartka do Wladyslawa

Jedną z niewielu radości dla osadzonych jeńców była korespondencja od bliskich. Zanim jednak list trafiał do osadzonego, przechodził przez bezlitosne ręce cenzora. Tu kartka od Helenki Kocaj, bratanicy Władysława, wysłany 28 grudnia 1944.

Historia

Boże Narodzenie w Stalagu

Mimo cierpienia i rozłąki jeńcy starali się żyć normalnie. To zdjęcie zrobiono podczas uroczystej wieczerzy wigilijnej.

Historia

"Kochany wujku"

Jedną z niewielu pociech dla osadzonych jeńców była korespondencja od bliskich. Zanim jednak list trafiał do osadzonego, przechodził przez bezlitosne ręce cenzora.

Historia

List od żony

Żona Władka z dziećmi (Rózia, Józia i Jasiek) pierwszym transportem trafia na Syberię (1940). Tam umierają dwie córki. To jedyny ocalały list, który Władysław Kocaj otrzymał w Salagu od rodziny w Archangielsku.

Historia

"Nie mogłem wysiedzieć na miejscu"

„W zasadzie miałem pojechać na cmentarz następnego dnia, ale ta historia nie dawała mi spokoju. W jednej chwili skrzyknąłem rodzinę i pojechaliśmy tam rowerami”- mówi Timo Woehler, Mieszkaniec Uetze, który pierwszy dotarł na grób Władysława.

Miło mi Państwu przedstawić: Władysław i Zdzisław

Władysław Kocaj (ur. 23.12. 1907 w Chołojowie, pow. Radziechów, obecna Ukraina) żeni się ze Stefanią, z którą ma dwie córki i syna. Wspólnie prowadzą niewielkie gospodarstwo na Kresach. W 1939 zostaje wcielony do 26 pułku piechoty, który uczestniczy w Kampanii Wrześniowej broniąc Warszawy. 27 września trafia do niewoli niemieckiej, do Stalagu IA-Stablack, nr jeńca – 76641. 21 czerwca 1940 przenoszą go do Stalagu VI K, wkrótce potem do VIJ na zachodzie Rzeszy.

Zdzisław Pastuła – świeżo upieczony policjant, jeszcze przed wojną otrzymał przydział do 49pp w Kołomyi, a w 1939 rzucono go również do obrony Warszawy. On również trafia do niemieckiej niewoli: Stalag XXA w Malborku, potem do Stalagu VIJ. 

Tam poznaje Władka, z którym przez kolejne pięć lat są niemal nierozłączni. Łatwiej jest znosić cierpienie, gdy dzieli się je z kimś bliskim. Władek i Zdzisiek stają się dla siebie najbliższą rodziną.

16 września 1944 następuje ewakuacja Stalagu Krefeld, w powietrzu czuć kres wojny. Nocą Niemcy pakują jeńców do przeludnionych wagonów i zaczyna się tułaczka po kolejnych miejscach. Jest bicie, głodzenie, poniżanie.

Kilka dni przed wyzwoleniem, 7 kwietnia 1945 myśliwce aliantów bombardują Uetze, miejscowość w Dolnej Saksonii, jeden z przystanków w czasie jenieckiej tułaczki. Podczas nalotu ginie 7 osób, wśród nich Władek. Zdzisław z innymi ukrywa się w lesie. Po sześciu dniach jeńcy dołączają do zmotoryzowanej amerykańskiej kolumny. Dla Władka wolność dociera za późno. Zdzisław zbiera pamiątki po przyjacielu by przekazać je rodzinie.
Niestety, pod wskazanym adresem nie znajduje nikogo. Żonę Władka z dziećmi (Rózia, Józia i Jasiek) pierwszym transportem wywieziono na Syberię (1940). Tam umierają dwie córki. Stefania i syn Jan nie mogą po wojnie wrócić do swojego Chołojowa, bo tam Polski już nie ma. Jako repatrianci, Sybiracy, trafiają do Konina. Jan Kocaj zakłada rodzinę, a synowi daje imię zaginionego ojca, Władysława.

Zdzisław osiedla się w Liskach pod Bartoszycami. Nie przestaje myśleć o przyjacielu i złożonej mu obietnicy. Umiera w 2004 roku.

Uetze, Niemcy, 22 czerwca godz. 18.00

– Wyobraź sobie jak wyglądałby świat, gdyby Internet wymyślono 20 lat temu! Ile spraw można by wyjaśnić, ile osób zdążyłoby się odnaleźć! – mówi podekscytowana Dorota. W niespełna 12 godzin, na wiadomość rzuconą przez nią na Facebooka reaguje mieszkający w Uetze Timo Woehler, kierowca ciężarówki, administrator strony miasteczka  na FB; potwierdza, że na miejscowym cmentarzu są groby ofiar bombardowania z dnia 7 kwietnia 1945. – Chciałem pojechać następnego dnia, ale historia nie dawała mi spokoju. Rany, byłem tak podekscytowany, że posadziłem syna na rower i z żoną pojechaliśmy poszukać tego grobu polskiego jeńca – mówi Timo.

Jeszcze tego samego wieczoru mężczyzna przesyła Dorocie zdjęcia bezimiennej mogiły. Kilka godzin później kolejny cud – Dorota otrzymuje od kustosza muzeum etnograficznego w Uetze zdjęcia stron księgi parafialnej, w której opisane były wydarzenia z kwietnia. Nie sposób jednak odczytać charakteru pisma, plątanina nazwisk, dat i liczb wydaje się nie do rozsupłania.

Kaligrafię księdza rozszyfrowuje sąsiad Timo, rocznik 1929; mężczyzna pamięta też księdza dokonującego wpisu w księgach kościelnych.

– No więc droga Agnieszko, w grobie w Uetze na tysiąc procent jest nasz Władek! – pisze do mnie Dorota na komunikatorze. Jest 6 rano.

Polen - Geschichte des Kriegsgefangenen Władysław Kocaj: Timo Woehler mit seinem Sohn

Epilog

Co dalej? Dorota chce ustalić personalia innych pochowanych tam osób i położyć w tym miejscu tablicę. W ciągu kilku dni, tak szybko jak wszystko co dzieję się w tej historii, dochodzi do niezwykłego spotkania: córka Zdzisława - Elżbieta Stankiewicz osobiście przekazuje pamiątki wnukowi Władysława. W tym jedyną z zachowaną z niemal trzystu, stronę z pamiętnika Zdzisława z dokładnym opisem śmierci przyjaciela.

Obejrzyj wideo 02:08
Teraz
02:08 min
WIDEO DNIA | 30.06.2018

Śmierć wyjaśniona po 70 latach"Spełniam obietnicę ojca"


Z zapisków Zdzisław Pastuły: 07.04.1945

"W czasie ewakuacji zostaliśmy zaatakowani przez samoloty myśliwskie w miejscowości Uetze – zginął Kacaj Władysław, ranny Nowak. Ogółem zginęło dziewięciu ludzi a 11 rannych. Po wypadku uciekliśmy z Wasowskim do lasu i tak przetrwaliśmy do czasu nadejścia wojsk alianckich w dniu 13 kwietnia 1945 r.".


Agnieszka Rycicka

*Dorota Bartoszewicz, założycielka i administratorka strony „Ocalić od zapomnienia”. Poszukiwanie ludzi po odnalezionych rzeczach osobistych, głównie nieśmiertelnikach, traktuje jako osobistą misję – „piękną i wyjątkową, bo łączącą świat żywych z niemal już zapomnianym, wojennym”.